Frontyn, Podstępy wojenne

39,00

Pamiętacie widowiskową bitwę z Germanami w filmie Gladiator Ridley’a Scotta? Nic to w porównaniu z niezwykłymi wyda-rzeniami z dziejów wojen antycznych, o jakich możemy dowiedzieć się z przełożonego na język polski ponownie po dwóch stuleciach zbioru anegdot militarnych (Podstępy wojenne ‒ Strategemata), które pod ko-niec I w n.e. spisał Sekstus Juliusz Frontyn (ok. 35‒104 n.e.), trzykrotny konsul, przyjaciel cesarzy Nerwy i Trajana, zasłużony rzymski dowódca w walkach z Brytami i Germanami, później także nadzorca wodociągów w Wiecznym Mieście.

Czegóż tu nie ma? Makabryczne epizody (wystrzelenie głowy jeńca z balisty, „noc żywych trupów” podczas powstania Spartakusa) przepla-tają się z niemal filmowymi obrazami (upuszczanie krwi żołnierzom jako kara za niesubordynację, słonie kroczące pomostem przerzuconym nad Cieśniną Messyńską, dzbanki ze żmijami miotane na pokłady okrętów) i podstępami pełnymi dramaturgii (mysz kupiona za bajońską sumę przez głodującego żołnierza, misja posłańca-pływaka uznanego przez nieprzy-jaciół za morskie zwierzę, ukrywanie tajnych informacji w zadach zwie-rząt), by niekiedy zaskoczyć Czytelnika obrazkami niemal idyllicznymi (armia rzymska oszczędza rosnące w obrębie obozu ciężkie od owoców drzewo).

Ten unikatowy zbiór (ze starożytności przetrwała jeszcze tylko póź-niejsza o blisko 80 lat greckojęzyczna kolekcja podstępów autorstwa Poliajnosa), opracowany wedle własnego schematu przez rzymskiego urzędnika i wodza na użytek przyszłych dowódców, przez wiele stuleci uchodził za niewyczerpane źródło zarówno informacji, jak inspiracji dla adeptów sztuki wojennej, a i dziś ze wszech miar godny jest lektury jako świadectwo pokazujące sposób myślenia przedstawiciela elity politycznej w czasach świetności imperium Romanum.