Ksenofont, Wychowanie Cyrusa – słowo od Redakcji

Wprawdzie na filmiku z wypowiedziami tłumaczy, który zamieściliśmy w internecie, mają oni miny wielce poważne, ale zapewniam, że wszyscy włożyliśmy w książkę mnóstwo pasji (także w tym pierwszym znaczeniu greckiego słowa!) i serca, a naszego bohatera, zwanego przez komputer niekiedy ‚Cytrusem’, szczerze polubiliśmy, bo spoza obrazu ideału, jaki nakreślił Ksenofont, wcale nierzadko przeziera ludzka twarz ‒ jakby nie było ‒ władcy olbrzymiego imperium. A ileż tam smaczków dotyczących wojskowości, wspaniała postać kochającej męża ponad wszystko Panthei (przecież teraz takie udane małżeństwo to rzadkość!), narady, przyjaźnie, oblężenia, okrucieństwo obok bohaterstwa, naprawdę wielce ciekawa lektura! Jako bonusy: „przegląd treści”, „indeks”, „mapka”, nieudana próba uporządkowania wewnętrznej chronologii dzieła, drzewka dynastyczne, „słownik terminów i pojęć” oraz „wprowadzenie” Profesora Krzysztofa Głombiowskiego, a na dokładkę przypisy, przypisy, przypisy…